Archiwa kategorii: Bez kategorii

Smażone tofu w sosie Teriyaki

To bardzo proste danie do którego potrzebne będzie twarde tofu, oliwa albo olej do smażenia, sos Teriyaki , trochę sosu sojowego i czarnego, prażonego sezamu.

 Tofu pokroiłam na spore kostki i smażyłam na oliwie na patelni – co jakiś czas podlewając niewielką ilością sosu Teriyaki oraz sosu sojowego. Tofu musi się zrumienić.

To wszystko. Pyszne, szybkie danie – można je posypać siekaną dymką. Będzie jeszcze lepsze.

Smazone tofu w sosie Teriyaki

Wiosna na talerzu

Nareszcie są szparagi. W tym roku zaczęłam od zielonych – gotowanych na parze 5 minut – tyle absolutnie wystarczy.

Do tego gotowane jajko (może być sadzone) i sałatka – najprostsza z najprostszych: tarta na plastry rzodkiewka, ogórek i marchewka z odrobiną oliwy, octu winnego i soli.

To wszystko. Smacznego.

zielone szparagi

Proste muffiny kokosowo-ananasowe

muffiny kokosow-ananasowo-migdalowemuffiny kokosow-ananasowo-migdalowemuffiny kokosow-ananasowo-migdalowe 

225 g ananasa z puszki – osączonego

ok. 315 g mąki pszennej

szczypta soli

łyżeczka proszku do pieczenia

70 g cukru pudru

35 g wiórków kokosowych

1 jajko

70 g syropu ananasowego z puszki – ok 1/4 szklanki

70 g roztopionego masła

duża garść migdałów pokrojonych w słupki

W dużej misce wymieszałam suche składniki: mąkę, wiórki kokosowe, proszek do pieczenia, sól i cukier puder.

W drugiej misce wymieszałam syrop ananasowy, jajko i zmiksowanego ananasa.

Do suchych składników dodałam mokre, wymieszałam i dolałam roztopionego, przestudzonego masła. Wymieszałam i przełożyłam do foremek na muffiny. Na wierzch wysypałam migdały i całość wstawiłam do piekarnika nagrzanego do 180 stopni C. Piekłam około 25 minut.

Gotowe :-)

Przepis znaleziony w internecie.

Zimowa sałatka z cykorii

Idealna sałatka zimowa – chrupiąca, słodka i kwaskowata.

sałatka zimowa

sałatka zimowa

cykoria – umyta i pokrojona na mniejsze części, ale niezbyt drobno

suszone śliwki – pokrojone w paski

grejpfrut – obrany, bez białych błonek i podzielony na cząstki – może być czerwony, różowy albo biały

 Nie trzeba jej specjalnie mieszać. Wystarczy wrzucić cykorię do miski, dodać śliwki i grejpfruta. Można całość polać sokiem z grejpfruta, ale nie trzeba. Wymieszać delikatnie. To wszystko. Jest lepsza niż plastikowe pomidory ze szklarni na bezsmakowej sałacie.

Drożdżowe rogaliki

Przepis znalazłam w magazynie „Kuchnia”, wypróbowałam, ale wg mnie przepis wypadałoby zmodyfikować:

rogaliki drożdżowe

rogaliki drożdżowe

pół kilo pszennej mąki

50 g świeżych drożdży

100 g cukru – przepisie było pół szklanki, to jest około 140-150 g – moim zdaniem za dużo, ciasto wyszło za słodkie

2 jajka

ok. 120 ml ciepłego mleka – w przepisie jest 150 ml mleka – wg mnie za dużo – musiałam dosypać mąki, bo ciasto się kleiło

łyżka masła

szczypta soli – w przepisie oryginalnym nie było

1 jajko do posmarowania rogalików i cukier perłowy do posypania

Nadzienie:

jabłka pokrojone w drobną kostkę z cukrem cynamonowym, konfitura jagodowa i wiśniowa

Do dużej miski wsypałam mąkę i sól. Podgrzałam mleko – powinno być ciepłe, ale nie za gorące. Dodałam do niego drożdży i wymieszałam, muszą się rozpuścić. Następnie dodałam łyżkę masła – też powinno się rozpuścić.

Dodałam mleko z drożdżami do mąki i zaczęłam zagniatać. Następnie ubiłam jajka z cukrem – dodałam do ciasta i zagniatałam aż ciasto będzie sprężyste i przestanie kleić się do dłoni. Najlepiej użyć robota kuchennego, będzie łatwiej.

Odstawiłam gotowe ciasto do wyrośnięcia – musi podwoić objętość. Powinno rosnąć około godziny, może dwie.

Wyrośnięte ciasto zagniotłam i podzieliłam na 4 części – każdą rozwałkowałam, ale niezbyt cienko, podczas pieczenia za cienko rozwałkowane ciasto popęka.

Rozwałkowane na okrąg ciasto pokroiłam na cztery części – tak by powstały trójkąty. Na każdy trójkąt nałożyłam nadzienia i zwinęłam – od podstawy do szczytu.

Każdy rogalik posmarowałam rozkłóconym jajkiem z odrobiną wody i posypałam z wierzchu cukrem perłowym. Wstawiłam do piekarnika nagrzanego do 180 stopni C na około 25-30 minut.

rogaliki drożdżowe

rogaliki drożdżowe

Wyszły genialnie smaczne – zwłaszcza z kwaśną konfiturą wiśniową. Idealne na zimowy podwieczorek – do herbaty albo gorącej czekolady.

Kolacja idealna

gruszka figa i gorgonzola

niezbyt twarda gruszka – przepołowiona, bez skóry i gniazd nasiennych – usmażona na maśle (można je też zapiec, ale smażenie wystarczy)

figi – 2 albo 3 – pokrojone na ćwiartki albo ósemki

ser gorgonzola albo podobny pleśniowy

miód

kilka orzechów włoskich

Chyba nie muszę opisywać jak ułożyłam wszystko na talerzu… :-)

Całość polałam cienką strużką miodu i posypałam orzechami. Pycha!

Ciasto czekoladowe, zwane murzynkiem

 murzynek ciasto czekoladowe

murzynek ciasto czekoladowe

180 g miękkiego masła

150 g gorzkiej czekolady

około 300 g cukru muscovado – ciemnego lub jasnego – ja użyłam ciemnego z melasą

3 jajka

380 g mąki pszennej

szczypta soli

3 łyżeczki proszku do pieczenia

około 300 ml mleka 3,5%

2 łyżeczki ekstraktu waniliowego albo pół łyżeczki pasty z wanilii

można ewentualnie dodać łyżkę gorzkiego kakao

Mleko i masło podgrzałam w garnuszku. Dodałam cukier i czekoladę – zagotowałam, cały czas mieszając i uważając, by się nie przypaliło lub wykipiało. Wszystko musi się rozpuścić i połączyć. Odstawiłam do przestudzenia.

W dużej misce ubiłam jajka i dodałam mąkę wymieszana z solą i proszkiem do pieczenia. Dodałam ekstrakt z wanilii  i dolałam przestudzoną masę kakaową. Całość utarłam na gładką masę – bez grudek!

Ciasto wlałam do blachy – podłużnej – natłuszczonej masłem i wyłożonej papierem do pieczenia. Piekłam około 55 minut w 190 stopniach. Można pod koniec sprawdzić drewnianym patyczkiem czy ciasto jest gotowe – jeśli patyczek wyjdzie suchy, nie oblepiony ciastem – to jest ono gotowe.

Wierzch ciasta posmarowałam rozpuszczoną czekoladą. Można do niej dodać nieco masła, będzie wtedy „gładka”.

Konfitura z pigwy

Jest prosta, smaczna – powiem więcej rewelacyjna: kwaśna, słodka i lekko cierpka.

pigwa

2 duże pigwy

2 szklanki cukru

szklanka wody

sok z 1 dużej cytryny

Pigwę umyłam, wycięłam gniazda nasienne, skroiłam ze skórki wszystkie „brzydkie” plamy i starłam ją na szatkownicy. Wrzuciłam do garnka, dolałam wody i dosypałam cukru. Powoli podgrzewałam, aż zaczęło bulgotać. Zmniejszyłam gaz i pod przykryciem gotowałam przez godzinę. Pigwa musi zmięknąć i się rozpaść.

Przestudziłam masę i następnego dnia sprawdziłam czy jest dość gęsta. Jeśli nie to można gotować całość jeszcze godzinę na bardzo małym ogniu. Tak, by odparował nadmiar płynu. Można też dolać wody, jeśli jest za gęsta – zagotować i już.

Gorącą konfiturę przełożyłam do wygotowanych słoików i odstawiłam „do góry nogami”.

konfitura z pigwy

konfitura z pigwy

Warzywny Eintopf

warzywniak

warzywniak

Eintopf to niemiecki patent na leniwe gotowanie. Do jednego garnka wrzuca się wiele składników i powoli dusi pod przykryciem. Mój Eintopf składa się z:

dużej ilości dyni

1 cebuli

szklanki przecieru pomidorowego (takiego naturalnego – nie koncentratu – mogą być pomidory bez skóry) + szklanka wody

garści zielonej fasolki szparagowej

kilku ząbków czosnku

3 ziemniaków

1 cukinii

soli i pieprzu

curry, kurkuma, mielony imbir, łyżka soku z cytryny i trochę kuminu

W sporym garnku podsmażyłam na oliwie czosnek i cebulę. Dodałam pokrojone w grubą kostkę ziemniaki, fasolkę. Podsmażyłam. Dodałam pokrojoną w kostkę dynię, cukinię i przyprawy. Zamieszałam – dodałam przecieru pomidorowego. Można dodać trochę wody, jeśli potrawa wyda się za gęsta. Zagotowałam. Zmniejszyłam ogień do minimum i gotowałam 30 minut pod przykryciem. A teraz mam jedzenia na 2-3 dni :-)

Zefyros – najlepsza restauracja w Rethymnonie

Przynajmniej dla nas ;-) Restauracja znajduje się w Porcie Weneckim (Nearhou 41) – na nabrzeżu i nad samą wodą.

rethymnon

 rethymnon

Stołowaliśmy się w niej niemal codziennie – zdradzając ją tylko raz z restauracją Samaria (Eleftheriou Venizelou 39-40), bo tam ponoć jest najlepsza jagnięcina w Rethymnonie. I faktycznie była rewelacyjna.

Zarówno Samaria, jak i Zefyros nie są nastawione wyłącznie na turystów i są chętnie odwiedzane także przez Greków – serwują tradycyjne, proste i smaczne jedzenie. Zazwyczaj przy wejściu do typowo turystycznych restauracji stoją tzw. naganiacze i mniej lub bardziej nachalnie zapraszają/zaciągają do środka. W obu tych restauracjach naganiaczy nie ma. W Samarii ciężko się nawet dogadać po angielsku, ale od czego jest menu obrazkowe ;-)

rethymnon

rethymnon

rethymnon

Właściciel Zefyrosa za to świetnie mówi po angielsku i po francusku też. Jest pomocny, ale nie nachalny. To on nam polecił Samarię. A jedzenie, które serwuje jest wspaniałe: świeże, smaczne – niezbyt wyszukane. Ale co ja będę pisać, wystarczy obejrzeć zdjęcia:

rethymnon

rethymnon

 Grzanki z doskonałą oliwą i czosnkiem.

^^^

rethymnon

rethymnon

Sałatka grecka.

^^^

rethymnon

Tzatziki. Moja córka stwierdziła, że do szczęścia wystarczyły by jej same grzanki i tzatziki.

^^^

rethymnon

Grillowany ser halloumi.

^^^

rethymnon

Grillowane sardynki.

^^^

rethymnon

Krewetki w sosie saganaki. Genialnie prosty sos pomidorowy z fetą.

^^^

rethymnon

Ośmiornica grillowana.

^^^

rethymnon

Ośmiornica gotowana z dodatkiem octu winnego. Ośmiornica idealna – smaczna, miękka i rozpływająca się w ustach.

^^^

rethymnon

Smażone kalmary. Mało panierki, dużo kalmara.

^^^

rethymnon

Souvlaki ze schabu wieprzowego.

^^^

rethymnon

Zestaw grillowy. Najbardziej zafrapowały nas parówki :-) Poza tym były kotlety jagnięce i idealnie zgrillowana pierś kurczaka – soczysta, ale dosmażona. Idealna.

^^^

rethymnonrethymnon

A to było najbardziej luksusowe danie, jakie jedliśmy w tej restauracji i na całej Krecie. To w skorupce, to nie homar, ale gigantyczna krewetka. Jest w śmietanowym sosie z dodatkiem ouzo – sos jest flambirowany, a ouzo lekko wyczuwalne. Danie warte było swojej (niemałej) ceny. Warto było! Sos wyjadłam do ostatniej kropli. Pycha.

A teraz, po wakacjach boję się stanąć na wadze ;-)