Archiwa kategorii: Napoje

Nalewka z żurawiny – żurawinówka

rarrrr rrrrrrrr rrrrrrrrrrpół kilo żurawiny (dobrze zmrożonej i rozdrobnionej)

pół litra spirytusu

2 szklanki albo 1 syropu cukrowego – wszystko zależy od upodobań i czy na lewka ma być mocna, słodka albo wytrawna

Żurawinę wsypałam do dużego słoja zamykanego szczelnie i zalałam spirytusem. Odstawiłam na 2 tygodnie. Może postać i trzy. Po tych dwóch – trzech tygodniach dodałam syrop cukrowy i odstawiłam na 2 tygodnie. Niektóre przepisy zalecają by najpierw przecedzić owoce a potem dodać syrop, ale część zaleca dolanie do owoców syropu.

Po 2-3 tygodniach stania można żurawinę przecedzić 3 przez gazę do butelek i odstawić na tydzień. W starych przepisach zalecają odstawienie na pół roku, ale u mnie nikt tyle nie wytrzyma.

Domowa nalewka malinowa

malina 1 kg malin

litr spirytusu (70 albo 95 proc.)

około 1/2 kg drobnego cukru

Maliny wsypałam na przemian z cukrem do dużego słoja. Odstawiłam na 3-4 dni by puścił sok i rozpuścił się cukier. Codziennie potrząsałam słojem. Po czterech dniach do słoja dolałam spirytus i odstawiłam całość na 3-4 tygodnie. Co jakiś czas sprawdzałam czy wszystko w porządku i żeby potrząsną malinami.

Po czterech tygodniach przecedziłam maliny i nalewkę przelałam do butelek. Odstawiłam na tydzień, ale powinna stać dwa. Po 2 tygodniach można ją przecedzić przez gazę, będzie wtedy klarowna, ale jako że mi nie przeszkadza mętna malinówka, to postanowiłam darować sobie niepotrzebną robotę.

malina2

 Nalewka m śliczny kolor i wspaniały aromat malin. Robiłam ją z późnej odmiany, bardzo słodkiej i pachnącej.

Orzechówka – domowa nalewka na orzechach włoskich

orzechowka1

orzech1niedojrzałe orzechy włoskie

spirytus 70 proc. (albo 96 proc. – wtedy warto rozcieńczyć już gotową nalewkę)

ewentualnie cukier (2 lub 3 łyżki)

Na przełomie czerwca i lipca zebrałam orzechy włoskie. W sumie da radę do połowy lipca. Chodzi o to by orzechy były miękkie i dało się je pokroić nożem. Trzeba je umyć, osuszyć i pokroić na ćwiartki. (Robiłam to w rękawiczkach medycznych, bo orzechy strasznie plamią palce) Chyba, że orzechy są duże to na ósemki. Orzechy wrzuciłam do dużego słoja i zalałam spirytusem.

Do orzechów i spirytusu można dodać cukru – do smaku.

Zamknęłam słoiki i odstawiłam do szafki na długo. Najlepiej do połowy lub końca listopada. W połowie listopada przecedziłam o płyn, wyrzuciłam odciśnięte orzechy, jeszcze raz przecedziłam nalewkę i rozlałam ją do butelek. Teraz nalewka powinna postać do połowy grudnia. Mam nadzieję, ze dotrwa tak długo.

orzech123

Domowa nalewka wiśniowa

wisniowa12 wisniowa123

1 kg wiśni – wypestkowanych (4-5 pestek zostawiam)

ok. litr spirytusu (90%) – musi przykryć owoce

około pół kilo drobnego cukru

Umyte i wypestkowane wiśnie przełożyłam do dużego słoja (wyszorowanego i suchego) i zalałam je spirytusem. Słój odstawiłam do szafki na 6 tygodni. Od czasu do czasu nim potrząsałam.

Po 6 tygodniach zlałam płyn do butelki (wyparzonej i suchej) a wiśnie zasypałam cukrem. Co jakiś czas trzeba tym słoikiem potrząsać – cukier musi się rozpuścić a wiśnie puścić sok. To może potrwać tydzień. Kiedy już się rozpuści cukier można odcedzić wiśnie i sok cukrowy zmieszać ze spirytusem, a następnie przelać do butelek i odstawić na miesiąc albo półtora. Teoretycznie od razu wiśniówkę można pić, ale po miesiącu jest jeszcze lepsza.

Wiśnie można użyć do ciast i deserów dla dorosłych – są bardzo mocno alkoholowe, więc uwaga, można się nimi nieźle upić ;-)

wisniowa1

Domowa nalewka morelowa

 morelowa123

morelowa121,5 kg moreli (dojrzałych, słodkich i soczystych)

pół kilo drobnego białego cukru

około litra spirytusu (może być 70% lub 90%) – spirytusu musi być tyle by zakrył owoce

Morele trzeba umyć, obejrzeć i wyrzucić nadpsute. Ja wypestkowałam owoce i pokroiła na połówki. zachowałam 4 pestki. Owoce przełożyłam do dużego, zamykanego szczelnie słoja – musi być wyszorowany i suchy. Zalałam je spirytusem, dosypałam cukru i dodałam wnętrze 4 pestek. Wymieszałam i odstawiłam do szafki na miesiąc. Można je potrzymać i dwa miesiące. Od czasu do czasu warto słoikiem potrząsnąć.

Po tym czasie przecedziłam zawartość słoja do dużego gara. Odcisnęłam owoce i płyn przelałam do butelek – przez dość geste sitko. Jeśli ktoś nie lubi osadu na dnie nalewki, to może przecedzać przez gazę. Mi nie przeszkadza, więc poprzestałam na sitku. W zasadzie warto odstawić morelówkę na tydzień do szafki, ale niecierpliwi mogą już rozpocząć konsumpcję od razu :-)

morelowa1

Kiedy ajerkoniak się nie uda…

Chciałam zrobić ajerkoniak

Kupiłam 10 jajek, 300 ml spirytusu, puszkę mleka skondensowanego (powinno być niesłodkie, ale nie mogłam znaleźć nigdzie, więc użyłam słodkiego), laskę wanilii i zabrałam się do pracy.

Oddzieliłam żółtka od białek (mam teraz z czego robić bezy) i utarłam żółtka z łyżką cukru na puszystą masę. Przekroiłam wanilię, wyskrobałam z niej nasionka ostrym nożem. W tym samym czasie podgrzałam mleko – nie może być za ciepłe, bo zetnie żółtka. Do podgrzewanego mleka wrzuciłam nasionka wanilii i laskę.

Bardzo powoli wlewałam letnie mleko, z którego nieco wcześniej wyjęłam wanilię – cały czas ucierając żółtka. Trzeba to robić powoli i ostrożnie – lejąc mleko cienkim strumieniem.

Na koniec do całej masy bardzo, ale to bardzo powoli dolewałam spirytus (można też użyć wódki czystek) – bardo cienkim strumykiem. Nie wolno dopuścić by masa się zsiadła.

Ja przedobrzyłam z kręceniem i ucieraniem i zamiast ajerkoniaku wyszedł mu budyń:

ajerbudyn12

Nie twierdzę, że jest zły… Przeciwnie! Nie do końca ma taką konsystencje jak chciałam, ale okazał się nader smaczny i na dodatek zbierając kolejne zamówienia na ajerkoniak słyszę: tylko żeby był tak ładnie gęsty… To i będzie.

ajerbudyn123 ajerbudyn1 ajerbudyn1234