Archiwa tagu: cytryna

Konfitura z pigwy

Jest prosta, smaczna – powiem więcej rewelacyjna: kwaśna, słodka i lekko cierpka.

pigwa

2 duże pigwy

2 szklanki cukru

szklanka wody

sok z 1 dużej cytryny

Pigwę umyłam, wycięłam gniazda nasienne, skroiłam ze skórki wszystkie „brzydkie” plamy i starłam ją na szatkownicy. Wrzuciłam do garnka, dolałam wody i dosypałam cukru. Powoli podgrzewałam, aż zaczęło bulgotać. Zmniejszyłam gaz i pod przykryciem gotowałam przez godzinę. Pigwa musi zmięknąć i się rozpaść.

Przestudziłam masę i następnego dnia sprawdziłam czy jest dość gęsta. Jeśli nie to można gotować całość jeszcze godzinę na bardzo małym ogniu. Tak, by odparował nadmiar płynu. Można też dolać wody, jeśli jest za gęsta – zagotować i już.

Gorącą konfiturę przełożyłam do wygotowanych słoików i odstawiłam „do góry nogami”.

konfitura z pigwy

konfitura z pigwy

Dżem z borówki amerykańskiej

Tak zwane amerykańskie borówki, które właściwie są borówkami wysokimi – to genialne owoce. Smaczne i niekłopotliwe w jedzeniu, bo nie brudzą palców jak czarne jagody. Dietetyczne i zdrowe a na dodatek dobrze rosną w przydomowych ogródkach. A dżem z nich jest prosty w przygotowaniu i smaczny. Tu jest instrukcja obsługi w postaci video.

dzem z borowek amerykanskich dzem z borowek amerykanskich

borówki amerykańskie – ok. kilograma

 cukier – ok. 200 g – borówki są słodkie

 sok z połowy cytryny

Owoce zasypałam cukrem, dodałam sok z cutryny i na średnim ogniu podgrzewałam tak długo, aż masa zacznie lekko bulgotać. Gotowałam całość na małym ogniu około 2 godzin. Płyn odparował. Następnie przełożyłam jeszcze gorący do słoików.

Borówka amerykańska jest bogata w pektyny – nie trzeba do niej dodawać fixów i pektyn – nie trzeba też jej długo gotować, by powstał dżem.

Ciasto cytrynowe z kandyzowanym imbirem

Przepis Lemon-Ginger Bundt Cake znalazłam na stronie Marthy Stewart. Zmniejszyłam tylko ilość cukru.

No i niestety wyszedl zakalec. Straszny zakalec – „klucha” jak stwierdził mój mąż. Niejadalna „klucha”. Nie polecam – zdecydowanie nie polecam, szkoda czasu, składników i zabiegów. To drugie ciasto ze strony Marthy Stewart, które mi się nie udało. W komentarzach pod przepisem wiele osób pisało, ze wychodzi im zakalec. Trzeba było im uwierzyć.

Może powinnam była dać proszku do pieczenia, ale w przepisie jest jak byk ” all-purpose flour” – czyli zwykła mąka a nie samorosnąca…

Nie polecam.


225 g miękkiego, niesłonego masła

375 g mąki pszennej

sok i skórka starta z 2 dużych cytryn

czubata łyżeczka sody oczyszczonej

łyżeczka soli

ok. 80 g posiekanego imbiru kandyzowanego – można dać więcej

380 g cukru (można dać jeszcze mniej)

6 dużych jajek

230 g kwaśnej, gęstej śmietany

W sporej misce wymieszałam mąkę, sól, sodę, startą skórkę i posiekany imbir.

W drugiej misce utarłam masło z cukrem – najlepiej zrobić to mikserem. Masło powinno być puszyste – wtedy można dodać po jednym jajku i ucierać aż powstanie gładka masa. Na koniec dodałam sok z cytryny. Teraz do masy można dodać mąkę, ale stopniowo i na przemian ze śmietaną. Raz porcja mąki, raz porcja śmietany. Ma powstać gładka masa, ale nie wolno przesadzić z mieszaniem.

Masę przelałam do formy (natłuszczonej i wysypanej mąką) i wstawiłam do piekarnika nagrzanego do 180 stopni C. Warto przed wstawieniem do piekarnika lekko „ostukać” formę, żeby pozbyć się pęcherzy powietrza, które mogą „uwięznąć” w cieście. Piekłam około godziny. Jeśli za bardzo się przypieka, a nadal nie jest dopieczone można je przykryć folią aluminiową.

Z formy wyjęłam ciasto dopiero jak przestygło.

Domowy mus jabłkowy

mus jablkowy

ok. 2 kilo jabłek – obranych, bez gniazd nasiennych i pokrojonych w ćwiartki – można użyć: jonagold, golden delicious, antonówka, papierówka, szampion

4 długie paski skórki z cytryny (wyszorowanej i przelanej wrzątkiem)

sok z jednej cytryny

200 ml wody

60 g ciemnego cukru trzcinowego

60 g białego cukru trzcinowego albo zwykłego buraczanego

ok. 5 cm kawałka cynamonu

1/2 łyżeczki soli

Wszystkie składniki włożyłam do dużego garnka. Przykryłam i doprowadziłam do wrzenia. Zmniejszyłam ogień do minimum i dusiłam około pół godziny.

Następnie wyjęłam z garnka cynamon i skórkę, ostudziłam mus i rozgniotłam do tłuczkiem do ziemniaków, ale wolę „grudkowaty”, wiec starałam się nie przesadzić.

Zapakowałam mus do słoików, zakręciłam dokładnie i pasteryzowałam (w garnku z gorącą wodą). Nadaje się także do mrożenia. Można też od razu go zjeść. Jest idealnym dodatkiem do ryżu na mleku, placków, naleśników.

Applesauce – przepis znaleziony w sieci.

Sałatka z fenkuła i jabłka


To taka prosta i smaczna sałatka.

Potrzebna jest bulwa fenkułu (czyli koper włoski), jabłko (twarde i kwaskowate) i cebula oraz sok z połowy cytryny (może być biały ocet winny), sól i ewentualnie ocet balsamiczny.

Fenkuł ścieram cieniutko na tarce (najpierw obieram z zewnętrznych liści i wycinam zdrewniałe wnętrze). Jabłko też ścieram na tarce (bez skóry i gniazd nasiennych) i w cieniutkie płatki kroje cebulę. Wszystko wrzucam do miski, dolewam soku z cytryny, trochę octu balsamicznego i dosypuje soli do smaku. Mieszam. Gotowe. Pasuje do steków wołowych albo grillowanego mięsa.

Pasta z bobu

Pasta jest genialna na chleb. Pomysł na nią podsunęła mi już dawno temu koleżanka, która mieszka w Kairze. Tam bób jest jedzeniem biedaków i potrafią go przyrządzać na miliony sposobów. To jest moja wersja:


garść gotowanego, łuskanego bobu

sól do smaku

oliwa

wyciśnięte dwa ząbki czosnku

trochę soku z cytryny


Bób rozgniatam widelcem – dodaje resztę składników – mieszam i gotowe.

Zamiast czosnku może być drobno pokrojona cebulka, kapary albo siekane jajko.

Idealna do chleba, pity albo na chipsy kukurydziane :-)

Tabule z bulgurem

Jedna z moich ulubionych "sałatek". Prosta, smaczna i odchudzająca.


kilka łyżek gotowanego bulguru (można użyć kuskusu)

obrany pomidor bez gniazd nasiennych – pokrojony w kostkę

ogórek obrany i bez gniazd nasiennych – pokrojony w kostkę

posiekana cebula

2 pęczki posiekanej natki pietruszki

kilka posiekanych listków mięty

 sok z cytryny

oliwa

sól i pieprz

Wszystko wymieszać w dużej misce. I to wszystko. Gotowe.

Soczewica po etiopsku

Nie wiem skąd pochodzi ten przepis, ale jadłam to danie u znajomych. Ponoć tak w Etiopii podaje się soczewicę. Jeśli tak smakowała miska soczewicy, za którą Ezaw sprzedał swoje pierworództwo, to ja się mu nie dziwię.

pół szklanki zielonej soczewicy - trzeba ją wypłukać i namoczyć 2 godziny a następnie ugotować do miękkości
kilka ząbków czosnku
dwa pomidory obrane ze skóry
olej albo oliwa do smażenia
sok z połowy cytryny
strąk ostrej papryki – ja użyłam płatków suszonej
sól i pieprz czarny

Na oliwie przesmażyłam posiekany czosnek. Dodałam pokrojonego w kostkę pomidora – przesmażyłam. Następnie dodałam papryki. Dodałam soli i pieprzu do smaku i soku z cytryny – wymieszałam. Następnie dodałam przecedzonej soczewicy. Wymieszałam i dusiłam całość przez kilka minut. Genialnie proste i genialnie smaczne.

Ciasto żurawinowo-cytrynowe

40 ml soku z cytryny

1 łyżeczka brandy – użyłam whisky

60 g suszonej żurawiny

230 g mąki pszennej

1/4 łyżeczki sody oczyszczonej

1/4 łyżeczki soli

115 g miękkiego masła

300 g cukru

3 duże jajka

2 łyżeczki skórki pomarańczowej

łyżeczka ekstraktu waniliowego

120 ml naturalnego jogurtu

W niewielkim garnuszku zagotowałam sok z cytryny i brandy z żurawiną. Odstawiłam do przestygnięcia. Przecedziłam owoce – muszą przeschnąć – płyn trzeba zachować.

Masło ubiłam z cukrem na puszystą masę. Masło musi być w temperaturze pokojowej – miękkie. Dodałam skórkę pomarańczową, ekstrakt i po kolei jajka. Następnie mąkę wymieszaną z sodą i solą – na przemian z jogurtem. Na koniec dodałam odsączone żurawiny.

Ciasto wylałam do natłuszczonej formy i wstawiłam do piekarnika nagrzanego do 180 stopni C. Piekłam około godziny – jest gotowe, kiedy wetknięte w nie patyczek wyjdzie suchy.

Po upieczeniu trzeba je odstawić i przestudzić. Jeszcze letnie wyjąć z formy, odwrócić i posmarować płynem pozostałym z gotowania żurawin (ja nie posmarowałam). Zupełnie przestudzone ciasto polałam lukrem – z cukru pudru i soku z pomarańczy ale niezbyt grubo.

Przepis znaleziony w sieci.

Lemoniada miętowa na saharyjski upał

woda mineralna – gazowana (może być i niegazowana)
mięta (byle nie suszona)
cytryny/limonki
cukier

Proporcje są bardzo umowne i zależą od indywidualnych upodobań.
Ja najpierw wyciskam sok z cytryn, dodaje cukru i mieszam dokładnie aż cukier się rozpuści.
Dolewam wody i dorzucam liści mięty – tyle ile wydaje mi się, ze powinno ich być. Wstawiam do lodówki, by się schłodziło. I to wszystko. Idealny napój na letnie upały.