Archiwa tagu: sylwester

Tiramisu idealne

Podobno Tiramisu to ulubiony włoski deser Polaków. We włoskich restauracjach w Polsce biszkopciki nasączane są nie tylko kawą, ale i amaretto, którego nie lubię ani ja, ani moja rodzina. Wolę do kawy dodać koniaku, wina marsala, albo w ogóle pominąć alkohol.

Przepisy na Tiramisu też bywają rożne, ale dla mnie to jest właśnie przepis idealny na Tiramisu. Robię go w 2 wersjach – z bitą śmietaną dodaną do mascarpone albo dietetycznie: zamiast śmietany ubite na sztywno białka. Obie wersje są idealne. To Tiramisu powstało na urodziny pewnej 9-latki i dlatego biszkopty nie są nasączone alkoholem a jedynie kawą.

tiramisutiramisutiramisu
tiramisu

Foolproof creme brulee

Przepis pochodzi z książki „River Cottage Every Day” – Hugh Fearnley-Whittingstall.

Ponoć nie może się nie udać.

No więc, kiedy w końcu kupiłam palnik gazowy, postanowiłam go wypróbować.

creme bruleecreme bruleecreme brulee

ok 480-500 ml śmietanki 36%

laska wanilii

60 gram cukru-pudru

6 żółtek (jeśli są małe można dać 8)

3 łyżki ciemnego cukru trzcinowego

Do garnka przelałam śmietankę, dodałam ziarnka wyskrobane z wanilii i podgrzałam całość, ale nie doprowadzając do wrzenia. Odstawiłam do przestygnięcia. W tym czasie utarłam żółtka z cukrem – na puszysta masę i dodałam powoli do ciepłej śmietanki. Dobrze wymieszałam, tak by nie powstały grudki.

Masę przelałam do niewielkich salaterek żaroodpornych. Salaterki wstawiłam do szklanego naczynia wypełnionego gorącą wodą. Woda musi sięgać do połowy salaterek.

Całość wstawiłam do piekarnika nagrzanego do 150 stopni C na 30 minut.

Teraz creme brulee musi przestygnąć. Najlepiej wstawić je do lodówki na 5 godzin, albo na całą noc.

Na koniec posypałam je na wierzchu niewielką ilością złotego cukru trzcinowego i przypaliłam go palnikiem. Można też wstawić salaterki na chwilę pod rozgrzaną grzałkę piekarnika. Cukier musi się skarmelizować, tak by powstała cienka, twarda warstwa cukru.

Przepis faktycznie jest bajecznie prosty, a creme brulee bardzo smaczne.

Czarny ryż z krewetkami i wietnamskim sosem

Uwielbiam to danie – proste, smaczne i efektowne.
Znalazłam je w książce Nigelli Lawson – Forever Summer i uwielbiam.
Robię dwie wersje - z awokado i z krewetkami.
Rewelacja!


Zaczęła od ugotowania czarnego ryżu. Trochę to trwa. Odsączyłam i odstawiłam do wystygnięcia. W tym czasie ugotowałam krewetki – ok 5 minut w wodzie z dodatkiem soku z ½ limonki.

Dressing: dwie posiekane czerwone ostre papryczki, kawałek (4 cm) startego imbiru, dwa ząbki czosnku wyciśnięte, 4 łyżki sosu rybnego, dwie łyżki soku z limonki, 2 łyżki drobnego cukru i cztery łyżki wody. Całość dobrze wymieszać aż się rozpuści cukier. ja wszystko wkładam do małego słoika, zakręcam dobrze zakrętkę i wstrząsam.

Na ryż wyłożyłam krewetki i całość polałam sosem. To wszystko. Od razu jest gotowe do jedzenia. Jest pyszne ale i bardzo pikantne.

Rogaliki drożdżowe

Przepis ściągnęłam z Majanowego pieczenia. Bardzo polecam – wyszły genialne.


30 g świeżych drożdży

ok. 100 ml mleka

100 g masła

300-350 g mąki pszennej

4 łyżki cukru

1 jajko

szczypta soli

nadzienie: konfitura wiśniowa

jajko rozbełtane do posmarowania rogalików

Podgrzałam mleko, bardzo delikatnie. Rozpuściłam w nim drożdże z 1 łyżką cukru. Odstawiłam do wyrośnięcia w ciepłe miejsce. W tym czasie wsypałam do miski make i miękkie, pokrojone w kostkę masło – wymieszałam i dolałam (cały czas mieszając) mleko, dodałam jajko, cukier, sól i dobrze zagniotłam. Użyłam robota kuchennego.

Ciasto zostawiłam na półtorej godziny do wyrośnięcia. Zagniotłam, podzieliłam na 4 części i każdą rozwałkowałam na cienki placek. każdy z nich pokroiłam w trójkąty – powinno wyjść 6-8 – w zależności od wielkości placka.

Na każdym trójkącie położyłam porcję konfitury i zwinęłam. Każdy rogalik posmarowałam rozkłóconym jajkiem.

Rogaliki piekłam ok 15-17 minut w temperaturze 180 stopni.



PS następnym razem użyję konfitury z płatków róży.

Hummus domowy


250-300 g cieciorki – suszonej albo puszka gotowej

ok. 1/4 szklanki oliw

łyżka soku z cytryny

łyżeczka mielonego kuminu

sól do smaku

Sucha cieciorkę namoczyłam na noc w zimnej wodzie a rano ugotowałam w tej wodzie do miękkości. Ostudziłam i osączyłam ale wody nie wylałam.

Wszystkie składniki zmiksowałam w blenderze na gładką masę.

Jeśli okaże się za gęsta można dodać wody w której cieciorka się gotowała.

To jest wersja podstawowa – do cieciorki można też dodać czosnku, szpinaku, pieczonej ostrej papryczki albo pasty tahini.

Serowe scones

Cheese scones to klasyka brytyjskiej kuchni.
Są proste i smaczne. Można je piec na papierze pergaminowym albo w formie do muffinów.

Można do nich dodać – poza serem – ziół czy też suszonych pomidorów albo nawet musztardy gruboziarnistej. Czasami dodaje się też pieczonego albo wysmażonego boczku, smażoną cebulkę, no i właściwie co tylko wam pasuje.

225 g mąki pszennej
2 łyżeczki proszku do pieczenia
szczypta soli
55 g masła
25 g startego cheddara
150 ml mleka

Miękkie masło utrzeć z mąką, sola i proszkiem do pieczenia. Następnie trzeba dodać starty ser i powoli dodać mleko – aż powstanie miękkie ciasto.
Formę na muffiny wyłożyłam papilotkami a do każdej papilotki włożyłam porcję ciasta. Scones piekłam w 210 stopniach C przez 20 minut.

Fasola z tuńczykiem


300 g fasoli „jaś” albo mniejsza
duża puszka tuńczyka w oliwie
czerwona cebula drobno posiekana
sok z cytryny

sól i pieprz
ewentualnie olej ale ja używam tuńczyka w oliwie i nie dolewam już nic

Fasolę trzeba przed gotowaniem namoczyć – najlepiej zalać zimną wodą na całą noc. Rano ugotować do miękkości w osolonej wodzie. Przelać na sito, żeby obciekła i wystygła. Do zimnej fasoli dodałam rozdrobnione mięso tuńczyka, cebulę, polałam sokiem z 1/2 cytryny (tak mniej więcej) i wszystko dobrze doprawiłam solą i pieprzem. Wymieszałam i gotowe.
Mój mąż dołożył jeszcze do swojej porcji pokrojonego drobno ogórka kiszonego i wspominał coś o kukurydzy ale doszliśmy do wniosku, że to jednak za dużo.
Ja wolę wersje minimalistyczną. A następnym razem zamiast dużej fasoli wybiorę drobniejszą. Smacznego.

Tatar – podobno jest dobry na kaca

A nawet jeśli nie, to i tak jest smaczny sam w sobie.

Ja robię tak:

mielona polędwica wołowa (właściwie powinna być drobno siekana – nożem ale z braku umiejętności lub odpowiedniego noża można użyć maszynki do mielenia mięsa – grube oczka)
siekana drobno cebula
siekany drobno ogórek kiszony lub/i konserwowy (korniszony)
sardynka w oleju
żółtko
sól, czarny pieprz i oliwa (truflowa rewelacyjnie pasuje)

To jest wersja podstawowa ale poza tymi składnikami można dodać następujące:

siekane grzybki w occie – chyba tylko pieczarki marynowane mi nie odpowiadają
kapary albo marynowany pieprz
anchois

PS: Zostałam skrytykowana – przez własnego męża, który uważa, że nie da się zjeść tatara bez popicia go kieliszkiem wódki. Nawet jeśli to ma być lekarstwo na kaca. Tatar + wódka to jak jabłko i cynamon, sałatka jarzynowa i parówka, jajko i sól czy marchewka i groszek :-)