Archiwa tagu: wołowina

MG_11481

Bok choy z wołowiną

_MG_1148_MG_1155To danie to mój ostatni przegląd lodówki. Bardzo udany zresztą :-)

dwie duże kapusty chińskie – bok choy

(przed smażeniem wrzuciłam ją na 10 sekund do wrzątku)

stek z polędwicy pokrojony na dość grube paski

kilka ząbków czosnku – posiekanych średnio starannie

 spory kawałek korzenia imbiru – pokrojonego w słupki

jedna mała cukinia pokrojona w plastry – plastry przekroiłam na pół

3-4 dymki – siekane drobno

jedna ostra papryczka pokrojona w krążki

 SOS:

2-4 łyżki sosu sojowego o niskiej zawartości soli

łyżka sosu rybnego

2 łyżki wina ryżowego Shaoxing

i łyżka octu ciemnego Chinkiang – albo nieco więcej

odrobina cukru – pół łyżki

olej sezamowy łyżeczka

oraz

olej do smażenia

Zaczęłam od podsmażenia na oleju czosnku i imbiru. Dodałam papryczkę. Następnie dorzuciłam  mięso, które zamarynowałam wcześniej na jakieś 30 minut w sosie ()wystarczy zmieszać wszystkie składniki w misce). Na patelnię przerzuciłam samo mięso, nie wylałam sosu. Podsmażyłam krótko tak by zbrązowiało i dodałam cukinię. Smażyłam tylko przez chwile i dodałam bok choy. Trzeba ją dobrze osączyć z wody) i posiekaną dymkę. Chwilę podsmażyłam i dodałam resztę sosu. Wymieszałam, podsmażyłam i gotowe.

Smażyć trzeba całość jak najkrócej. Warzywa się nie rozpadną i będą dużo smaczniejsze.

_MG_1145

T-bone steak

Po ostatniej wizycie na bazarze na Polnej w Beskidzkim Wypasie nie mogłam przestać myśleć o pięknym T-bone steku. Jako, że ten weekend mam niestety pracujący – mąż postanowił mi go „osłodzić” kilogramem mięsa z kością – z jednej rostbef – z drugiej polędwica:

t bone

10 sekund z każdej strony na bardzo rozgrzanej patelni

potem po 4 minuty z każdej strony obsmażyć

no i 4 minuty w piekarniku nagrzanym do 180 stopni C

t bone

Niedzielne steki idealne

To były steki idealne. Przygotowane z miłością i z najlepszego mięsa. Polska polędwica wołowa, kupiona na Polnej (Warszawa) w sklepie Beskidzki Wypas. Miękka i rozpływająca się w ustach. Smażona krótko, na bardzo gorącej patelni i z odrobiną oliwy – na krwisto. A do tego świetna wiosenno-letnia sałatka izraelska i salsa pomidorowa.

Tak dobre mięso nie potrzebuje już żadnych przypraw – no może poza solą, pieprzem i ewentualnie masłem czosnkowym.

Niedzielny obiad idealny.

steki wołowe

steki wołowe

Steki sponsorował i smażył dziś mój mąż.

Gulasz wołowy z czerwonym winem

 gulasz z czerwonym winem

gulasz z czerwonym winem

pół kilo wołowiny – rostbef na przykład – pokrojonej w kostkę

1 ziemniak – pokrojony w drobną kostkę

pól kilo cebuli – pokrojonej w cieniutkie pióra

3-4 ząbki czosnku

szklanka bulionu wołowego

2 szklanki czerwonego wytrawnego wina

duży liść laurowy

pół łyżeczki nasion kminku (albo mniej)

łyżeczka wędzonej papryki

pół łyżeczki ostrej papryki mielonej

2 łyżki koncentratu pomidorowego (niekoniecznie)

sól i pieprz do smaku

olej do smażenia

W garnku o grubym dnie rozgrzałam olej i podsmażyłam na nim cebulę i czosnek – do miękkości. Następnie dodałam ziemniak i podsmażyłam. Dodałam wołowiny i obsmażyłam. Następnie dodałam liść laurowy, kminek i obie papryki. Dosypałam soli do smaku i mielonego pieprzu. Wymieszałam. Następnie dolałam wina i bulionu. Płyn powinien przykryć zawartość garnka – bulion można zastąpić wodą. Zagotowałam całość, a następnie przykręciłam gaz i pod przykryciem dusiłam, aż mięso zmiękło. Sos powinien być gęsty – trzeba też gulasz od czasu do czasu zamieszać, żeby nie przywarł do dna.

Smacznego!

Noodle na ostro

To danie powstało z resztek i tego co znalazłam w lodówce.

noodle

kawałek polędwicy wołowej

1/3 paczki makaronu ryżowego

1 mała cukinia

1 średnia marchewka

1 mała cebula

3 grzybki shitake

trochę pasków bambusa

mały kawałek imbiru

czosnek – kilka posiekanych ząbków

ciemny i jasny sos sojowy

chińskie wino ryżowe do gotowania

sambal oelek

olej do smażenia

Zaczęłam od wołowiny. Pokroiłam ją w dość cienkie paski i zalałam winem ryżowym i ciemnym sosem sojowym. Odstawiłam.

Suszone grzyby shitake zalałam wrzątkiem i odstawiłam pod przykryciem. Powinny się moczyć 10 minut. Miękkie wyjęłam na ręcznik papierowy i odcisnęłam. Pokroiłam je w paski – wycinając twarde nóżki.

Makaron zalałam wrzątkiem i odstawiłam na 3-4 minuty. Następnie odlałam wodę i makaron przecedziłam na durszlaku.

Na tarce do warzyw julienne starłam cukinię i marchewkę. Pokroiłam na cienkie pióra cebulę, posiekałam czosnek i starłam na tarce kawałek imbiru. Bambusa wyjęłam z zalewy, żeby obciekł.

Na dużej patelni rozgrzałam olej. Smażenie zaczęłam od wołowiny i czosnku – smażyłam 2 minuty, następnie dodałam imbir. Dorzuciłam grzyby, bambusa, cebulę i marchewkę z cukinią. Wymieszałam i dodałam łyżkę sambal oelek i łyżkę jasnego sosu sojowego. Na koniec dodałam makaron, wymieszałam i chwile smażyłam.

Smażenie trwa krócej niż przygotowania, ale w sumie to jest „danie na szybko”.

Dynia duszona z wołowiną i szałwią

dynia szalwia rostbef

pół małej dyni hokkaido

ok. 300 g rostbefu pokrojonego w sporą kostkę

 kilka/sporo ząbków czosnku

oliwa do smażenia

10 listków szałwii

sól i pieprz do smaku

W garnku o grubym dnie rozgrzałam oliwę i dorzuciłam szałwii oraz czosnku. Chwile dusiłam.

Dodałam pokrojoną w kostkę wołowinę i podsmażyłam – następnie zmniejszyłam ogień i dusiłam 30-40 minut pod przykryciem. Można dolać odrobiny wody.

Na koniec dorzuciłam pokrojoną w kostkę dynię – dodałam soli do smaku i dusiłam pod przykryciem, na małym ogniu około 20 – 30 minut. To wszystko. Przepyszne danie.

Sobotnie tortille z wołowiną

tortilla z wolowina

tortilla z wolowina

wołowina – u nas polędwica, ale rostbef były też idealny

tortille pszenne

salsa pomidorowa (posiekane pomidory z bazylią, cebulą, octem i oliwą)

kukurydza

tarty cheddar

sól i pieprz

Wołowinę usmażyłam na patelni – najlepsza do tego jest grillowa. Smażyłam dość grube kotlety, które potem pokroiłam w paski. Włożyłam do tortilli, nałożyłam do środka po trochu sera, kukurydzy i salsy – zawinęłam i na chwilę włożyłam do opiekacza takiego.

Ja wolę mniej opieczone, ale to tylko kwestia gustu. Tortille są gotowe w kilka minut.

Domowy hamburger

Hamburger to jedno z ulubionych dan mojego męża i jedliśmy je już wszędzie – w Brugii na starym mieście (koszmarnie drogi, ale dobry), warszawskim Mariottcie, Hiltonie i Sheratonie, a także w McDonaldzie, TGiF czy Burger Kingu, itd itp. Raz były dobre a raz takie sobie, czasem bardzo dobre, ale po wczorajszej kolacji mąż stwierdził, że więcej nie zamówi hamburgera w restauracji… W domu jest dużo lepszy.

Na dodatek sam go przyrządził i przekonał się, że nie jest to wcale takie straszne i trudne. Pomogła mu przy tym genialna książka Ferrana Adrii – właściciela legendarnej restauracji El Bulli – The Family Meal: Home Cooking.


Książka jest genialna. W sposób prosty i obrazkowy przedstawia przepisy na wiele prostych, smacznych i nieskomplikowanych dań, m.in. na hamburgera właśnie:

hamburger domowy

A na początku było tak:

hamburger domowy

hamburger domowy

A teraz przepis:

ok. 600 g karkówki wołowej – zmielonej

1 jajko

 wnętrze 1 kajzerki – namoczone w wodzie i odciśnięte

łyżka oliwy (zapomnieliśmy o niej)

trochę sosu sojowego

sól i pieprz do smaku

kilka plasterków sera

bułki do hamburgerów i dodatki: majonez, ketchup, musztarda, ogórki itd itp

Mięso – zmielone oczywiście – trzeba wymieszać z jajkiem. Dodać odciśniętej bułki i doprawić solą i pieprzem. Mój mąż jeszcze dodał sos sojowy, ale zapomniał o oliwie. Następnie uformować „kotlety” i odstawić do lodówki na 20-30 minut. Niech odpoczną.

W tym czasie trzeba nasmarować patelnie olejem, ale cieniutko i rozgrzać ją dobrze.

Burgery smażone były ok 5-6 minut – po połowie czasu na stronę. Wystarczy zwykła patelnia, ale może być i grillowa. Pod koniec smażenia na każdym kotlecie kładzie się plasterek sera – zmięknie i zacznie się lekko topić.

W trakcie smażenia kotletów trzeba jeszcze pamiętać o podsmażeniu na suchej patelni bułek. Trzeba tylko uważać na moc i ich nie spalić. Mają być zrumienione, a nie spalone.

Potem to już tylko układać na bułce, dodawać dodatki i jeść.